środa, 29 lutego 2012

lekcja 33

zaczęło się. wydaje się że to już koniec śniegu. na dworze pierwsze suche dźwięki odbijanej od asfaltu piłki. chłopcy chodzący w bandach i zakładający swoje bazy. dziewczyny zaczną grać w gumę albo klasy i pokazywać swoje pierwsze zawstydzenia na policzkach, gdy podejdzie dowódca bandy i spyta dowódczynię Naczelnej Rady Gry w Klasy czy chce z nim chodzić. z kwiatkami musi poczekać jeszcze trochę aż pojawią się mlecze i ona dostanie pierwszego kwiatka w życiu. pierwszego buziaka w policzek od chłopaka. członkowie jego bandy trochę z niego pośmieją, trochę podokuczają, ale w głębi ich paronastoletnich serduszek będzie się tliła dziecięca zazdrość- bo on już ma dziewczynę, też bym chciał.

lubię ten czas ale jest on niewyobrażalnie tęskniący. i bezdomność jest jeszcze gorsza bo nie dość że jestem rozdwojony to nie mam już dzieciństwa. młodość i studia nie mają już tego uroku bo wiemy że dzieciństwo jest tylko jedno. że znamy już alkohol i inne przyjemności tego świata. w dzieciństwie to było zło. mogło takie pozostać do teraz. jedynym powodem dla którego chciałbym mieć syna to to że chciałbym żeby nie był taki jak ja. przeczytałem haszyszopenki i wiem że wrócę do tej książki dopiero za 20 lat. żeby sprawdzić czy to wszystko co tu pisałem będzie miało jakieś znaczenie. czy ja będę miał jakiekolwiek znaczenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz