umrę na niezdecydowanie
bo nie będę wiedział
jak chcę umrzeć
wtedy umrze też noc
bo nie odzyska już
swojego kochanka
dzień zapłacze bo
straci swoje jedyne dziecko
które tak rozpieszczało
i wtedy deszcz okryje
mnie swoim płaszczem
tak jak zawsze to robił
a ja pójdę na lampkę wina
z moim aniołem stróżem
zawsze chciałem go poznać
a to będzie jedyna okazja
zapłacę jego rachunek
tylko tak mogę się odwdzięczyć
za 22 lata jego kłopotów ze snem
powiedz innym że wyjechałem
nie się więcej nie boją
bo poeta wyjechał
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz