niedziela, 26 lutego 2012

lekcja 31

odkryłem cudną wersję smells like teen spirit. facet gra na skrzypcach. lubię skrzypce. są o wiele bardziej genialnym instrumentem niż gitara czy saksofon, bo mają w sobie duszę ogniska. skrzypce mi się zawsze kojarzyły z cyganami i ich wędrówkami ludów. wieczornym ogniskiem i wydekoltowanymi cygankami, które na pozór otwarte są tak naprawdę zamknięte jak brama mordoru przed frodem. polubiłem soboty. i poznawanie nowych ludzi. w zasadzie oni mnie znają ja ich nie. - cześć jestem S., -M., ale ja cię znam S. itakdalej. ciekawe ilu jest ludzi, którzy nas znają my ich nie oni nas lubią a my nie wiemy czy lubić czy nie z nieznajomością charakteru.

śnieżynku bardzo cię proszę. idź sobie do pingwinków. a jak masz padać to padaj w poniedziałek wtorek środę czwartek, ale nie w piątek i w niedzielę. w sobotę nie padaj też bo przykro wychodzić z knajpy gdy wiem że ty na mnie czekasz. ostatnimi czasy jedynymi którzy za mną biegają  są papierki na chodnikach. zły znak. złe dobrego początki. tak sobie to tłumaczę, chociaż przysłów nie lubię bo sypanie przysłowiami jest stare.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz