piątek, 27 stycznia 2012

lekcja 22

ucząc się na pewien egzamin zdałem sobie sprawę jak bardzo poetycko zaprzepaściliśmy te dwa lata i prawie pół roku. bo przecież mogliśmy się zebrać w kupę napisać parę wierszy wydrukować je , cichaczem podrzucić na wydziale. wtedy czytaliby nas wszyscy łącznie z doktorami i profesorami i trochę byśmy wprowadzili kolorytu w ich życie. a tak nic. nie powstał żaden skamander ani awangarda. moglibyśmy się nazwać 'piwo za darmo'. gdyby ktoś rzucił okiem na pewno by przeczytał. taki ot chwyt marketingowy. poezja dobra jak piwo.

kiedyś pisałem o dwóch komorach z tabliczkami, że serce do wynajęcia. przyszedł ktoś i być może podmienił 'do wynajęcia' na 'rezerwacja', ale ja tego nie wiem bo przecież co będę patrzył w siebie przecież to najtrudniej zawsze. fajnie by było. nie wiem gdzie mi dobrze tu czy tam nic już nie wiem nie pytam prawie. gdy jestem za długo tam to chcę do tu gdy jestem tu to chcę do tam i tak się kręci. wymagają ode mnie teraz tak wielkich decyzji a ja za najważniejszą decyzję uważałem wybór między zupką chińską pomidorową lub barszczem. ale się to zmienia wszystko. mam tam już jakiś mały zarys przyszłości, ale przyszłość jest jak ja. niepewna swej pewności.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz