sobota, 17 grudnia 2011
lekcja 15
zimne dziady grudniojady. trochę sypało śniegiem ale już nie sypie więc sny zjadły śnieg. koniec jak na razie z wyjazdami, przynajmniej do 31 grudnia, choć i już ten wyjazd niepewny. nagrałem pierwszą piosenkę od roku do swojego tekstu. oczywiście nie byłoby tego gdybym nie zobaczył jakiegoś disnejowskiego filmu o chłopaczku w którym zakochuje się dziewczyneczka. chłopaczek jest gwiazdą rocka. też chciałbym być gwiazdą rocka. ale nie dla dziewczyneczek, może trochę. bardziej chciałbym usłyszeć gdy 10 tysięcy ludzi śpiewa tekst, który pisałem w jakiejś ciemnej knajpie wśród dymu. wytwórnia stwierdziła że hit i puściła go jako singiel, ludzie się nauczyli i teraz śpiewają. ciekawe po co ludzie śpiewają na koncertach. przecież wiadomo że wokalista ma mnóstwo sprzętu i ich przekrzyczy. ale nieważne, ja też śpiewam. więc wymarzyłem sobie karierę gwiazdy. to znaczy zaplanowałem. plan to to samo co marzenie. może się spełnio-udać, może się niespełnio-nie udać. ja bym chciał za wiele, ale wiele ( wielu ) też nie chcę. chciałbym poznać jacka kaczmarskiego. nie poznam. może on kiedyś mnie pozna gdzieś tam w śpiewaczej krainie, gdzie cosio-ktosio zarządza. i robi orkiestrę z najlepszych artystów. najlepsi artyści to poeci. bo lubią słowa na pe- pić, palić, pisać.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz