nocne k. to jest to co kocham. stawiam kołnierz czarnego płaszcza biorę czarną zapalniczkę i zapalam białego papierosa. wtedy mogę bezkarnie recytować na głos film o końcu świata. / w hotelowym holu twarz prostytutki którą znam z widzenia/ . chciałbym mieć takie życie że mógłbym chodzić w białej koszuli i szelkach podwijać rękawy i pić whisky w jakimś obskurnym pubie a wszyscy chcieliby ze mną gadać. pisarze tak mają. hemingway tak miał w o północy w paryżu. czekam chyba na coś co się nie wydarzy. chciałbym żeby stało się coś niewytłumaczalnego. bałbym się pisać jakąś książkę bo wtedy żyłbym bohaterami. czasami też marzę żeby mieć swoje mieszkanie w pojedynkę alkohol papierosy i pisać ciemną książkę o ciemnych typach w białych koszulach. siedząc na zajęciach myślałem że powinno tam być zdanie / admirale. już czas. otwórz bramy/. i wtedy z wszystkich miejsc świata wchodziliby przez bramy pisarze i poeci których kocham miłością dozgonną. szkoda że nie żyją. i tak przez całą noc pisać. spać w dzień pisać w nocy. najwyższa pora sięgnąć po zbrodnię i karę dostojowskiego bo to mój grzech wielki że nie przeczytałem. a chciałbym teraz. nic tu po mnie już.
umarłem dziś w nocy
/ z fabryk nieprzytomna wychodzi trzecia zmiana /
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz