niedziela, 4 grudnia 2011

lekcja 10

hoł hoł hoł merry christmas chciałoby się napisać. do świąt 20 dni to już nawet nie 3 tygodnie ale ponad 2 i niecałe 3.mniej to lepiej jak mówią. jeszcze tyle zostało do zrobienia na ulicach, a przecież umrę za niecałe 6 lat i dołączę do klubu RIP in 27. w k. już wszystko tętni świętami. u mnie w środku raczej wielkanocnie niż bożonarodzeniowo. może to przez to że zlał mnie dzisiaj deszcz w drodze na zakupy. śnieg ma być w tym tygodniu. ty który sterujesz pogodą- czekamy. spodobał mi się mejl z wolontariatu- pewna bankowa firma chce żeby szatniarze byli ubrani w garnitury. skaczę pod sufit bo w garniturze mógłbym spać. w garnitur nie ubieram się ot tak. muszę zasłużyć. jestem jak pies który gdy przyniesie panu patyk wraca z nim w pysku. tak więc merdam swoim ogonkiem. w sercu nadal nie zamieszkały kąt. w lewej komorze mam wbitą tabliczkę z napisem- wynajmę/sprzedam a w prawej tabliczkę z numerem telefonu ( w latach facebooka niektórzy nawet mają swój login do konta ). wszyscy wolni tak mają. dlatego czasem boli gdzieś wokół serca, to te tabliczki wychodzą z komór z tęsknoty za kimś kogo nie ma a powinien być.

zagrajmy w zdumienie
ja zdmuchnę ciebie
a ty mnie
będziemy zdumieni
że to tak łatwo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz