lubię miasto, ponieważ nim oddycham. najbardziej oczywiście za to, że w nocy zamienia się w tlen. sprawdźcie naprawdę- rano wszystkie budynki parują tlenem i dopiero w nocy znów go mają. już wiem dlaczego nie piszę wierszy, zrozumiałem to w drodze na zakupy ( jakie to poetyckie ). żebym mógł pisać potrzebuję się zrobić 'na poetę' . czyli moje ego musi być zgodne z tym, jak ja sobie wyobrażam poetę. oczywiście nie będę nosił kołnierzyka 'na słowackiego' czyli zagiętego u góry, ale tak po prostu. krok pierwszy- kupno perfum, które lubię. tak sobie myślę, że teraz obraz poetów się zmienił- nie są moczymordami z wymiętą koszulą, ale takimi normalnymi porządnymi ludźmi. mimo wszystko artyści tak mają, że niezbyt wyglądają i ich dusze są brudne. krok drugi- pióro. trzeba mieć takie nie od razu parker, bo to byłby snobizm, ale zwyczajne takie na naboje za 10 groszy. to koniec kroków. nie trzeba mieć pergaminów tylko taki zeszyt jakiś, można nawet pożyczać kartki.
wiele teraz się dzieje, tak jakbym chciał. gdzieś widziałem że bycie singlem jest takie samo jakie bycie w związku, tylko że więcej się pije i pali. a bycie artystą i singlem to już w ogóle. kultura imprezy kredens i przechadzki po cmentarzach.
do świąt 48 dni
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz