niedziela, 20 listopada 2011

lekcja 8

nareszcie kocha mnie mój internet. czekałem na tę lekcję 8 ale to wszystko nie miało być tak. miał być już śnieg ( 3 grudnia jest już jarmark świąteczny w K. ), miał być romans jak z filmu, a zapomniałem nazwiska romansowej dziewczyny. ale zaczynam świąteczne zakupy, na te BARDZO świąteczne poczekam na siostrę. tak sobie myślę, że dwa lata temu wyjeżdżając z R. wiedziałem że będą wtedy dwie grupy ludzi. jedna która mnie wychowała a druga która będzie starała się to wychowanie podreperować albo zniszczyć. to też nie wyszło. teraz jest grupa z R. grupa z K. i ta pociągowa, dzięki której nawet 3 godziny nieuzasadnione w pociągu nie stają się męką słuchawkowo-muzyczną. ani nawet książkową. nie wiem dlaczego ludzie na efpe uważają że czytanie z musu zabija te dla przyjemności. te z musu to przecież też przyjemność.no może prócz Ingardena. poeta we mnie już żaden, ale podczas nocnych wędrówek po K. sklecam w pamięci wiersze które mogłyby mnie określić. wracając do trzech grup- to przykre że żadna z nich nie zna mnie do końca. wychowanie przecież nie wiąże się z poznaniem do końca chyba. chcę do lat międzywojennych. koniecznie i nieodwołalnie. sam się przecież nie odnajdę tutaj.

' i czuję jak niewidzialna pętla
zaciska moją szyję
ledwie trzymam się powierzchni
ja jestem tylko pyłem'

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz