środa, 26 października 2011

lekcja 3

jesienne wędrówki po K. uważam za otwarte mimo, że są one przesłodzone wieczornością. w sumie wieczór nie jest zbyt słodki za to poranki słodkie jak chałwy. zaczęliśmy chodzić do kredensu bo jest tam XIX wiecznie i dają tarty z kurczakiem i pieczarkami. kolejny punkt do zdolności manualnych mojej przyszłej żony ( po tiramisu ). dziś przypadkiem trafiłem na pokaz mody. nie da się patrzeć na snobistyczne postaci męskie, które lansują się swoimi Idupstwami po całym teatrze z nadzieją, że zauważy to jakaś modelka i chętnie się za te Idupstwo mu odda. cóż za rozczarowanie bynajmniej nie z mojej strony.


czasem myślę ile osób mógłbym zabić tylko dlatego że potrafią mówić. pomaga mi w tym 'to nie był film' dyskretnie szeptany drogą w szalik. zawsze tak robię gdy jest jesień ( chodzi o szepty do szalika). nie chcę być oficjalnie uznany za wariata. dziś triumfalny powrót "Skins" do mózgu. ich życie jest właśnie takie jakie chciałbym mieć. no może mniej palenia zioła. w ogóle bez palenia zioła, mimo że tak wielu chciałoby legalizacji. polacy nie umieją korzystać z takiej wolności i zaćpaliby się na amen. w sumie jesteśmy "zielonym krajem" wg rządzącego, ale nie potwierdzajmy tego.

niczego nam nie brakuje jest naprawdę super nawet mam materiały na następne teksty wierszowane

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz