piątek, 11 listopada 2011

lekcja 7

cudowny czas. chyba czas między 1 listopada a 24 grudnia jest najlepszy na świecie. bo idziemy od zniczowych  nieuśmiechów do karpiowej radości ( lub choinkowej jak ktoś nie lubi karpia ). siostra A, zaraziła mnie Dżemem, wstyd się przyznać, lubię tylko ich najlepsze piosenki, nie kręci mnie blues. zacząłem już pisać wiersze na rozgrzewkę, by nie zapomnieć jak się trzyma pióro "na poetę". w głowie mam jakiś mały pomysł na coś większego, ale niech to dojrzewa dojrzewa dojrzewa aż to urodzę. i wtedy będzie pięknie. coś jakoś nie daje mi radości to wszystko, chyba się rozchorowałem na rzeczywistość, ale to jak zwykle przejściowe. przecież będzie dobrze : )

głupio mówić o zakochaniu gdy się dopiero co jedno straciło ale przecież po to jest świat, bo jak śpiewa T.M.- życie to jest przecież taki towarzyski flirt. flirtujmy więc. chciałbym wejść do takiego pociągu który mnie zawiezie na jakiś skraj świata obojętnie który bo chyba są ich miliony. tam postawię tabliczkę że byłem tu przedśmiertnie. odpalę potem fajerwerki samego siebie i zagram koncert dla ludzi którzy będą śpiewać moje teksty. jak Tracy Chapman śpiewający o szybkim samochodzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz