jest dobrze jak nigdy, wreszcie czuję się potrzebny wreszcie muszę poruszać bo COŚ się dzieje. nie muszę uciekać w książki ani w nic, bo nie muszę uciekać od siebie. tu trzeba coś załatwić tu coś tam. tu projekt artystyczny, mimo że z religią mam mało wspólnego teraz droga krzyżowa. dzisiaj mi przyszła do głowy bardzo obraźliwa myśl - patrząc na cuda w religii chrześcijańskiej wydaje się co najmniej dziwnym że to nie Józef urodził Jezusa, żyliby w zgodzie jak ojciec z synem. dzisiaj pomyślałem że idąc na uniwersytet spodziewałem się zupełnie czegoś innego, pożerania książek, mówienia dobranoc bibliotekarzom zamiast dzień dobry. to jest z pierwszym spotkaniem paryża, ponoć pierwsze wrażenie jest okropne, ale potem jest fajne. zostaję na magisterce. tzn. już i jeszcze mam taki zamiar. moja przyszłość jest taka ciemna a wielu chce żebym ją w końcu rozjaśnił. czerń lepsza niż biel.
może w końcu będę tym bogatym dziennikarzem, którego teksty się będą liczyć. wiele osób czytających artykuły mi je krytykuje, a ja nie znoszę krytyki, każde zdanie potem trawię w środku dopóki się nie wyżyję na kimś. ale racja, warsztat musi być ćwiczony. ja się uczę na błędach naprawdę, szkoda że nie na swoich. spotkałem S., którego nie widziałem od gimnazjum bo wyjechał. ciekawe ile jeszcze osób spotkam przed wydziałem, bo nie ukrywam, są to miłe spotkania bardzo. S. bardzo dobrze mówisz już po polsku tak trzymaj, lubiłem cię bardzo i dalej lubię, bo mi powiedziałeś że urosłem. a dziś rodzinny koncert, z którego relacja ma się znaleźć na e-mailu dziś lub jutro. chciałbym żeby ktoś mi kiedyś powiedział- ten artykuł panie S. ma się znaleźć na moim BIURKU za 2 godziny. te biurko jest najważniejsze bo daje mi możliwość mobilizacji.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz