poniedziałek, 4 czerwca 2012

lekcja 50

jubileusz. nie sądziłem że to tak długo pociągnie. sam o sobie nie sądziłem wielu rzeczy. wszystkie zauroczenia przemijają szybko jak przejście oka z lewej strony na prawą w moim oczopląsie. można podsumować ten rok akademicki. październik - uczuciowy, listopad- wyzuty z uczuć aczkolwiek cmentarz dobrze, grudzień pomijam, stycznia nie pamiętam, luty - początek akantu, marzec kwiecień- ONA , maj - szybki , czerwiec- jeszcze szybszy jej brak. ten rok wiele zmienił przestałem dostrzegać marzenia, ktoś zaczął mnie odwiedzać we śnie. teraz będzie przetasowanie obecności w moim życiu. fajnie było w ten weekend. poczułem się wreszcie jakoś potrzebny i ludzie o mnie pamiętali. miałem niezaplanowane spotkanie z różnymi ludźmi, którzy znali mnie dużo wcześniej, przestali znać na chwilę ( może to ja ich przestałem znać ) ale nadal potrafimy się razem śmiać pytać jak życie i ile kto zarabia. to było dobre. spotkanie z przeszłością sercową również. trochę zdmuchnęliśmy kurzu z ciał ale podejrzewam że znów się zakurzy bo nie mamy w sobie tyle odwagi na porządne sprzątanie. może mi się poszczęściło w tym roku, może szybciej zamknąłem sesję i oddałem pracę wszystko mam na 'może'. moje życie to też jest 'może'. wstaję rano i myślę ' a może to nie był sen? a może ten sen był dobry ale ja go nie doceniam? może to była prawda?' ' może dzisiaj pójdę w noc? może ten dzień będzie pierwszym kiedy zacznę żyć? może uratuję życie? niedawno nie byłem w tym mistrzem.

może dziś będziesz Ty? może spotkam znajomego na ulicy i uśmiechnę się szczerze? może w sercu nie mam lodu? może wiem jak żyć? może nie wiem ?

widzę że umiem. ale tam gdzie jest 'może' , tam nie ma 'na pewno' i tej napewności brakuje mi ciągle. znajdę ją i przykuję do siebie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz