wtorek, 19 czerwca 2012

lekcja 51

jezu jutro niby koniec niby wakacje niby na nowo wszystko.  nie czuję się ani doroślej ani głupiej , to się po prostu wszystko stało. 3 lata fajnych ludzi. niektórych wbiłbym nóż w plecy bez zastanowienia, niektórym bym go jeszcze w dodatku wypolerował żeby fajnie się błyszczał, niektórym wyrywałbym go z ręki, a niektórych mógłbym słuchać i słuchać bo w mówieniu jestem średni. zacząłem słuchać jazzu. nigdy go nie lubiłem bo kojarzył mi się z hipnozą a tam jest drogo. ale Stańko mnie zachwycił. w tych piosenkach jest nocny Kraków i te knajpki wzdłuż uliczek, które są od rynku w górę a potem w lewo. chciałbym tak kiedyś wiesz, wieczorem takim jeszcze upalnym, ale gdy się czuje w powietrzu już noc i nocną burzę. chciałbym wtedy tam z tobą pójść na lampkę wina . a potem gdzieś się wtoczyć w ten wieczór żeby nas zjadł Kraków i widzieć kopiec kościuszki nocą. chciałbym.

zmieniłem rzeczywistość na tę pierworodną. może mam jakąś misję uszczęśliwiania świata. ale lubię was. wszystkich nie bo to niezdrowe, ale i tak lubię. lubię wasz śmiech i żarty. lubimy tylko to co już znamy. ja was lubię. coś kosztem czegoś. piszę to kosztem snu. kosztem prądu. kosztem dymu. kosztem nocy. zrobiłem to kosztem drugiego świata. ale mówią na mieście że tak miało być. ja też w to chcę wierzyć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz