dzwonili z nieba
czy się nie wybieram
na tamten świat
mówiłem im
jak mówię ja
że nie ma pociągu
na stacje takie jak ta
i tak sobie mogę pisywać różne bazgroły klawiaturowe. a może teraz w ciemnych barach dzieje się świat, który mnie interesuje. śmierdzę sesją taką najnowszą, zimową tylko z nazwy. słucham grabaża. mówi, że jest w Cafe Sztok. Coś w stylu baru u Harry'ego ale bardziej w dół niż w górę. Upodlona wersja baru. Ciekawe jak to jest, że kiedy nam się upadla świat, to szukamy wszystkiego, co by się utożsamiało z upodleniem. Że nie chcemy jakoś tak wyżej iść, tylko w dół w dół w dół. Ciężko się odbić od czegoś gdy jest się w tym głęboko, dlatego świat wymyślił dno.
/co za nierealny świat
nie do twarzy nam dziś w smutkach/
spadnę tak już piętnasty raz. głową w dół oczami na twarz. ten tekst jest tak stary a ja tak dawno go słyszałem. zakurzył się w tyle mojej głowy, zlodowaciał trochę i przeistoczył. Era plejstocenu emocjonalnego. Jakieś tam pory roku są we mnie, jakieś mijam dziewczyny na ulicach przemienionych w miasteczka remontów. Jakieś tam mam jeszcze chwile uniesień muzycznych. Ale przecież interesują mnie tylko pieniądze, WIĘC KURWA MAĆ NIE MAM NIC ROBIĆ CO NIE SPODOBA SIĘ WAM.
chuj wam w buzie.
/nasze ramiona polne ślimaki
pławią się w stawie przytulania/
lubię tę lekcję taką poetycką. czuję się pan Sosnowski, żeby zrozumieć o co mi chodzi potrzebna jest znajomość moich pretensjonalnych znajomych i sytuacji, które miały miejsce na imprezach słownych rozmów w wiadomościach na Facebooku. Wszyscy kipią zimą i kapie im z nosów mleko niedorosłości. Odrywam się od powietrza, żeby poczuć niepowietrze wtłaczane mi w płuca przez miasto. niby jesteśmy tacy życiowi już bo musimy, ale nie kręci mnie stanie w miejscu i kreowanie się na przykładnego męża, ale jak to powiedziała ciocia: będę dobrym ojcem.
/i czy to nasze usta
są jak niedobite kry/
do cafe sztok wpadam by zobaczyć że to jeszcze nie my
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz