czasami wchodzę w umysły ludzi, bo lubię to robić, chociaż przez to przestaję być całkowitym sobą, do granic możliwości skończonym. nie chcę być wtedy obudzonym, bo czar nieposkładania pryśnie. ja śnię rzeczywistość, taką, której nie ma. i chciałbym napisać książkę. i wiem że musiałbym się do niej wprowadzić już na zawsze, bo nie umiałbym mieszkać bez niej. ani ona beze mnie. dobrze by było, gdyby czytało się ją tylko w nocy. tak, żeby jej bohaterowie mogli przychodzić i zwiedzać czytającego, dobierając słowa, które do tego czytającego trafią. taka książka, w której pisałbym tylko wskazówki dla słów, a słowa same by się dobierały. i tytułem byłoby imię czytelnika.
na okładce musiałyby być drzwi. takie wielkie dębowe. trzeba pukać trzy razy, bo będą trzy rozdziały i trzech bohaterów. wyobraź sobie trzy najdroższe ci osoby w życiu. o nich będzie ta opowieść, a ty będziesz czwartą osobą. dodatkiem do całości. klejem dla nich wszystkich. i będą trzy drogi, a Ty będziesz tym rozstajem. początkiem i końcem dla każdego tego człowieka. to znaczy że będziesz dla nich wszystkim. Bo od Ciebie się wszystko zacznie i wszystko się skończy.
Mimo to ja jako autor nadal będę czuwał nad dobrą historią. nikt nie chce czytać złych historii, bo widzimy tylko te złe momenty. ile pamiętasz dobrych momentów? a ile złych? no właśnie. te złe nas kształtują. i przez to zaczynamy się bać ludzi, bo obawiamy się, że wprowadzą do nas wspomnienia, które źle nas ukształtują. i będziemy mieli kalekie osobowości już zawsze.
książkę zakończę "bo wiem że...". bo wiedza jest niewiadomą. i naprawdę nie wiemy, co wiemy. ale też wielu rzeczy nie chcemy wiedzieć, nie przyjmujemy ich, bo to wiedza bolesna. a jest tak wiele rzeczy, o których chcielibyśmy wiedzieć. na przykład czy kiedyś dowiem się czegoś o sobie co na mnie wpłynie tak mocno, że się zmienię. czyli skaleczę swoją osobowość. oby nie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz