wyobraźcie sobie odprowadzanie żywego na jego własny pogrzeb. czy on wie że umrze? czy on wie już że niedługo popatrzy ostatni raz na nasze twarze i powie im dobranoc kochani. czy my wiemy że go odprowadzamy? a co jeśli wszyscy odprowadzamy wszystkich i ci ostatni ludzie umrą równocześnie bo zdają sobie sprawę że są ostatni i nikogo po nich będzie. może ty i ja jesteśmy ostatni. może tak naprawdę mijają ostatnie dwie minuty świata. minuta dla ludzkości i minuta dla mnie i dla ciebie. a co jeśli tak naprawdę jest? musimy żyć minutami. bo to te ostatnie. zawsze te ostatnie. ta chwila w której piszę też jest ostatnia, bo niepowtarzalna. a więc nie ma czegoś teraźniejszego bo spada w przeszłość. i osiada w przeszłości. jak kamień rzucony w wodę w końcu osiada na dnie.
niewiele mam do powiedzenia
ostatnie słowo ostatnie stracenia
ostatni ja ostatnia ty
ostatni świat ostatnie dłonie
ostatnie wspomnienia
ostatnie ulice w biegu
ostatni deszcz
ostatni dotyk
wszystko ostatnie i końcowe
jakby miało przestać istnieć
a przecież istnieje
to fałszywe końce świata
kłują w oczy teraźniejszość
dlatego tak nas nie lubi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz