chciałbym w końcu im wszystkim pokazać że ja umiem żyć. że umiem się starać, że umiem imponować, że nie jestem przygaszonym S. a ostatnio tak gaśnie we mnie wszystko jak nigdy. przygasły mi oczy usta nos serce blade jak liście drzewne we wrześniu gdy lato zbiera już zapisy na następny rok bo i tak wie że nadejdzie. wiosna jakoś nie trafia do mnie w ogóle te wszystkie radości. to jest radość narzucona bo wiosna. a gdyby radość bo jesień? wiewiórki się cieszą bo wśród nazbieranych żołędzi będzie im ciepło. bądźmy więc wiewiórkami ( rudy kolor jest fajny ale tylko u dziewczyn to dlatego wiewiórki są fajne )
moje pomysły na zapis przyszłości są zmienne jak światła. raz to wszystko widzę na zielono potem żółty , czerwonego coraz mniej bo i po co ma być. czerwony to burdelowy lub akantowy po co mam być burdelem lub akantem. boże dzieci piętnastoletnie nie dorastajcie bo nie ma po co tutaj nikt nie czeka nikt nie woła wszystko sami musicie przeżyć. teraz tylko zaliczyć licencjat i hop siup. odbiję sobie zeszłoroczny brak wychowywania dzieci dwoma obozami. na co dzień bym je rozstrzelał. na dwa tygodnie zachował. coraz częściej myślę sobie że błogostan pustosercowy powinien minąć jak najszybciej. zamiast tego chodzę z amorem na piwo i dopiero za karę niezapłaconego u niego długu strzeli we mnie swoją bronią. póki co nadal odwracam się za ładnymi dziewczynami. i lubię jak wiatr rozwiewa im włosy. bo czuję też ich perfum. ten perfum kobiecości zmieszany z innym wybranym w sephorze lub douglasie. obracam się chyba za zapachem nie za jego właścicielką. rozumiem cię drogi chłopcze z Pachnidła. teraz Cię już rozumiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz