tyle się dzieje, że nie umiem nawet napisać co u mnie. zacząłem pisać wiersze. jest mi dobrze z nimi i im jest dobrze ze mną tak się dobieramy w pary i wracamy do siebie.
po tak długich miesiącach
po tak strasznej rozłące
jakie oczy masz modre
jakie usta gorące
tak mi się przypomniało, broń boże nie chcę do nikogo wracać. październik jest fajny bo są nowe dziewczyny i w dodatku są prześliczne, nieskażone literaturą, nieopierzone w wiersze jeszcze, czyste polonistycznie, jeszcze z nadzieją, my już bez.
zaczyna się teraz taka dorosłość postudiowa tak czuję. idę na bankiet. mama kupuje mi garnitur. chcę się czuć w nim dobrze. już tak jesiennie jest jest bardzo, już się depcze po tych dywanach zewnętrznych, już taki chłód na twarzy. fajnie się pisze z tym słowem "już". tak jakby czas był tu i teraz a przedtem nigdy nie istniało.
już tacy dorośli
ale jeszcze tacy młodzi
już tacy poważni
ale jeszcze tacy radośni
już tacy skłóceni
ale jeszcze tacy towarzyscy
robicie sobie telenowelę dzieci kochane. mnie się to podoba, bo mogę w niej uczestniczyć, jednakże dalej życzę Ci jak najgorzej. wybaczam ale nie zapominam.
jeszcze chciałem tu napisać że fajnie się teraz żyje, ale nieco leniwie. i nie ma tej atmosfery już. została w nas.
niedługo moje urodziny. kolejny dzień grobowy i pokazy mody na cmentarzach kocham to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz